Forum Forum poświęcone fińskim skokom narciarskim

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Finowela
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23 ... 29, 30, 31  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum poświęcone fińskim skokom narciarskim Strona Główna -> Fińska kadra
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
karcia13511
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 417
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Prabuty

PostWysłany: Sob 14:37, 24 Lis 2007    Temat postu:

„Master! Apprentice! Heartborn seventh seaker! Warrior! Disciple! In me the Wishmaster!”
Plamen Konstantinov z upodobaniem nucił tę piosenkę, przygotowując sobie wieczorną porcję rakiji. Zawsze czynił to z wielkim namaszczeniem. Szykował się na kolejny wieczór, kiedy to, przybrany w coś szmatławego, legnie przed telewizorem. Jak sobie postanowił, tak zrobił. Z przyjemnością oglądał wyścig Formuły 1 (nie, nie patrzył na pilota).
Wcale nie był zadowolony, gdy kontemplację wolnego wieczoru przerwał mu dzwonek telefonu. Miał nadzieję, że to nie duet Matej & Bojan czy Nikolov & Ivanov – „pieprzone pedały”.
W dwóch susach dopadł aparatu i podniósł słuchawkę.
- Halo? – rzucił.
- Plamen? – po drugiej stronie linii zabrzmiał kobiecy głos. Wyraźnie drżał.
- Tak. – odpowiedział. – Czemu dzwonisz?
- Musimy porozmawiać.
- Upewnij się, czy Nikolay nie podsłuchuje. – poradził sucho Plamen.
Porada była bardzo praktyczna. Kobieta, która zatelefonowała do naszego wuefisty musiała mocno uważać na swojego małżonka, który był mocno zazdrosny, chociaż sam ją zdradzał. Kilka lat temu Plamen żywo zainteresował się żoną kolegi, a ta ochoczo rzuciła się w ramiona tego, który zechciał okazać jej przyjaźń. Rozstali się dla własnego bezpieczeństwa.
- Och! – kobieta straciła wątek, najwyraźniej zaskoczona chłodem. Po chwili dodała. – On znowu gdzieś przepadł, bez obaw.
- Dobrze. Mów.
- Chodzi o... Vanessę i Darię. – wykrztusiła.
- A co ja mogę mieć do twoich i Nikolaya córek? – Plamen był zdumiony. – Rozumiem, że kiedyś dużo nas łączyło, ale...
- Jesteś powalająco inteligentny. – tym razem w głosie Plamenowej rozmówczyni pobrzmiewała ironia. – Daj mi się wysłowić, dobrze?
- Dobrze, nie przerywam, produkuj się.
-. Powiem wprost: to są twoje córki, nie Nikolaya.
Konstantinov zbaraniał. Dosłownie i w przenośni.
- Co?! – wrzasnął brutalnie do słuchawki.
- To, co słyszysz. – odparła spokojniej.
- Niemożliwe! – oznajmił stanowczo. – Skąd ta pewność?
- Ja to wiem już od dawna. – te słowa wydały się Plamenowi złowieszcze.
- I nic mi nie powiedziałaś? – wrzasnął z irytacją. – Dopiero po latach ci się zebrało? Teraz to trochę poniewczasie, więc daruj, ale...
- A co niby miałam zrobić? Wyobrażasz sobie jak na to zareagowałby mój mąż?
Bułgar trochę się uspokoił. Musiał przyznać jej rację, miała dość ograniczone pole manewru.
- Wszystko już rozumiem. Aha, jeszcze jedno:, czemu mówisz mi to teraz?
- Mam dosyć okłamywania ciebie i siebie samej.
- A twój mąż? – spytał o wiele łagodniej.
- Nikolay? – niewiasta prychnęła pogardliwie. – On się mną nie interesuje.
Plamen uzgodnił ze swoją rozmówczynią spotkanie i odłożył słuchawkę.
- „Chcesz mieć lekki chleb to zostań popem.” – zacytował bezwiednie, opadając na fotel. Nigdy wcześniej nie przeżył takiego szoku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anja
Administator
Administator



Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Legnica

PostWysłany: Sob 14:52, 24 Lis 2007    Temat postu:

Świetny odcinek Smile. Niech wątek Plamena Konstantinova się rozwija Smile.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aino
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lidzbark Warmiński

PostWysłany: Sob 16:28, 24 Lis 2007    Temat postu:

Dobra, napisałam moją "zapchajdziurę" xD

Plamen spojrzał na zegarek. Dochodziła 23. Rozejrzał się nieprzytomnie po pokoju. Jego wzrok zatrzymał się na pustej butelce po rakiji. Wiadomość o tym, że córki jego kumpla są tak naprawdę jego córkami sprawiła, że miał ochotę po prostu się upić. Po telefonie od żony Ivanova siedział tępo w fotelu, ściskając w ręku pilota i popijając trunek prosto z butelki.
-To niemożliwe… Zapomnieliśmy się tylko raz… Nikolay mi tego nie daruje…- powtarzał niczym mantrę.- A jak się dowie…? A jeśli przekaże to innym…? Będę skończony…- spuścił głowę, po czym wziął duży łyk rakiji. Po chwili zerwał się z miejsca- O matko!- wrzasnął. - A jeśli o wszystkim dowie się Matej? Przecież to jego przyjaciel…- Plamen odruchowo złapał się za szczękę.- Już jestem martwy…- opadł z powrotem na fotel.
Konstantinov stwierdził, że nie dopuści, aby ktokolwiek poznał jego sekret. Postanowił, że następnego dnia spokojnie porozmawia na ten temat z żoną Ivanova. Teraz chciał na spokojnie położyć się spać i odpocząć, ponieważ nocne picie rakiji powoli dawało mu się we znaki.
***
Asia wybiegła z klatki, zostawiając Harriego daleko za sobą. Chcąc nacieszyć się śniegiem, który już od tygodnia gościł w Finlandii, rzuciła się w pierwszą lepszą zaspę, robiąc efektownego „orzełka”. Roześmiany chłopak rzucił się za nią, celując w nią zrobioną wcześniej śnieżką.
-Auć!- krzyknęła dziewczyna po tym, jak oberwała śnieżną kulką w plecy- A to za co?
-Za chęć do życia i miłość do ojczyzny- zaśmiał się Hari, robiąc kolejną śnieżkę- Chciałaś cieszyć się zimą, to proszę…
Nie dokończył, ponieważ mała kulka trafiła go w twarz.
-Nie, to był chwyt poniżej pasa! Ja się tak nie bawię!- powiedział, udając obrażonego. Odwrócił się do niej plecami i czekał na reakcję.
Asia uśmiechnęła się pod nosem, po czym podeszła do chłopaka i lekko go objęła.
-A co mam zrobić, żebyś się już nie gniewał?
-Nie wiem, musiałabyś się postarać…- Harri wciąż zgrywał urażonego chłopca.
-Co masz na myśli, hę…?- nie dokończyła. Chłopak objął ją w pasie i pocałował.
-Dokładnie to- odparł z uśmiechem.
-Wariat- zaśmiała się dziewczyna. Harri znów zamknął jej usta pocałunkiem…
***
Za kwadrans ósma. Większość uczniów zaczęła schodzić się do budynku szkoły. Nieliczni siedzieli pod klasami już od kilkunastu minut, smętnie wpatrując się w zegar wiszący za głównym holu. Do tej grupy zaliczał się dziś Arttu Lappi. Sam nie wiedział, dlaczego przyszedł tak szybko. Od kilku dni czuł się dość dziwnie. Nie był to ten sam Arttu, wiecznie uśmiechnięty, zadowolony z życia chłopak. Od jakiegoś czasu był cieniem samego siebie: wiecznie przygaszony, rzadko się uśmiechał, żartował. Tylko jego przyjaciele mogli się domyślać, jaki jest powód tego irracjonalnego zachowania.
Arttu cierpiał. Po prostu cierpiał. Rany po rozstaniu z Anją jeszcze nie zdążyły się zagoić, a już zdążono zadać mu nowe. Bolało go to, że Sylwia go odrzuciła. Przecież on ją kochał… przecież wydawało się, że tym razem wszystko będzie dobrze. Tymczasem ona nie chciała jego miłości, nawet nie powiedziała, dlaczego. To wszystko sprawiało mu ogromny ból. Roześmiane twarze jego kolegów, którym najwyraźniej powodziło się w miłości, bynajmniej nie poprawiały mu humoru.
-Arttu!- z zamyślenia wyrwał go głos Harriego, idącego w jego stronę.- Widziałeś gdzieś Ville?
-Nie- odparł ponuro Lappi.
Olli spojrzał na niego z ukosa. Wiedział, że jego kolega ma problemy i trochę denerwował go fakt, że w żaden sposób nie może mu pomóc, ale dziwił się, że Arttu- niepoprawny optymista, potrafiący znaleźć dobre strony w każdej, nawet beznadziejnej sytuacji, może być aż tak zdołowany.
-No co się tak gapisz?- warknął brunet.- Mówiłem już, nie wiem, gdzie Ville!
-Ok., to ja pójdę… go poszukać.- Harri dyskretnie się cofnął. „Czy w tym towarzystwie tylko ja jestem szczęśliwy” pomyślał. Po chwili na drugim końcu korytarza dostrzegł Larinto, w najlepsze rozmawiającego z Karcią. Pobiegł w ich stronę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anja
Administator
Administator



Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Legnica

PostWysłany: Sob 20:16, 24 Lis 2007    Temat postu:

-------
Anja po tygodniu nieobecności Denisa, zaczęła akceptować zainstniałą sytuację. Nadal była cicha oraz spokojna, co wcześniej jej się nie zdarzało (jedynie w okresach kłótni z Arttu Lappi będących niezwykłą rzadkością, gdyż byli najbardziej dobraną parą w szkole). Dziewczyna, pierwszy raz od dłuższego czasu poczuła jednak, że jej życie jest coś jednak warte. Nadal bardzo tęskniła za Kornilovem, ale wiedziała, iż nic nie może zrobić. Była świadoma rozpadu jej związku z Rosjaninem z przyczyn praktycznych.
-------
Kiedy zmierzała w kierunku klasy, z daleka dostrzegła Arttu.
- Te jego piękne oczy - westchnęła Anja.
W pewnym momencie poczuła ukłucie w dołku pojawiające się zawsze przy spotkaniu z Lappim.
- Właściwie chciałabym z nim szczerze porozmawiać. On zawsze wysłuchiwał mnie do końca. Obchodziło go to, co miałam mu do powiedzenia. Tak bardzo pragnę rozmowy z nim. Chyba nie jestem jednak póki co gotowa. Nie teraz. Ale już niedługo - pomyślała w duchu dziewczyna.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
karcia13511
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 417
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Prabuty

PostWysłany: Nie 19:45, 25 Lis 2007    Temat postu:

Karcia swobodnie rozmawiała z Ville, który zainteresował się jak czuje się jego „połamana” koleżanka, zaraz po tym jak ta przykuśtykała do szkoły o kulach. Miłą pogawędkę przerwał im Harri.
- Hej, Ville. – przywitał się wesoło. – Słuchaj...
- Halo, ja też tu jestem, Wampirku! – zaśmiała się Karcia.
- O, cześć. Co ci się stało?
- Wywinęła pięknego orła na chodniku. – wyręczył dziewczynę Larinto.
- A ty skąd wiesz?
- Bo ją ratowałem. – oznajmił dumnie zapytany.
Olli spojrzał na Karolinę pytająco, a ta skinęła głową na potwierdzenie słów jego kolegi.
- Wow, Ville heros... –mruknął i uśmiechnął się złośliwie.
- Dobra, chłopaki, muszę lecieć, bo Plamen mnie udusi. – pomachała na pożegnanie i pokuśtykała w stron sali gimnastycznej.
Przyszła nieco spóźniona. Pozostałe dziewczyny już odbijały piłki w parach. Karolina dołączyła do siedzącej na ławce Asi.
- Czemu wy nie ćwiczycie? – zainteresował się wuefista.
- Ja jestem chora. – odparła Asia.
- A ja zwichnęłam nogę.
- Dobrze. – Konstantinov machnął ręką i poszedł sobie.
- Jakiś taki zdołowany dzisiaj. Wyobraź sobie, że nie ćwiczył z nami na rozgrzewce!
- Po prostu ma kaca. – obie wybuchnęły śmiechem.
- Powiedz lepiej, jak to się stało, że się „połamałaś”. – zagaiła Joanna.
Karolina szybko zaczęła zdawać relację. Asia słuchała z zainteresowaniem, które wzrosło, gdy doszła do spotkania z Ville.
-... I wyobraź sobie, że niósł mnie na rękach do domu...
- Ale romantycznie... – rozmarzyła się Joanna.
.- Ała! – pisnęła nagle Karcia. Silnie uderzona piłka trafiła ją w twarz. – Zabiję degeneratkę! – warknęła.
- To zrobił ON. Plamen znaczy się.
Karolina obdarzyła profesora złowieszczym spojrzeniem. Ten nie zareagował.
- Nawet nie przeprosił... – szepnęła z wyrzutem. – Palant.
***
Anja siedziała na parapecie okiennym. Ponuro żuła gumę, wpatrując się tępo w ścianę. Nie zauważyła nawet, że obok niej usiadł Arttu.
- Znów jesteś smutna. – stwierdził.
- I co z tego? – burknęła.
- Nic, ale... – nie dokończył, bo Anja przerwała mu brutalnie.
- Daj mi spokój! Uszanuj to, że chcę być sama, dobrze?!
Urażony Lappi poszedł sobie, a Anja ukryła twarz w dłoniach.
- „Co ja zrobiłam... – pomyślała. – „Plamen znowu mnie wkurzył i wyżyłam się na Arttu. Jestem głupia.”
Rozpłakała się rzewnie. Nie słuchała nawet pocieszeń Jakuba Jandy, który postanowił zbadać przyczynę łez swojej ulubionej uczennicy.
***
Plamen czekał na wizytę Ewy Ivanovej jak na zbawienie. W głębi duszy miał nadzieję, że ona jednak zaprzeczy wszystkiemu, co mówiła wcześniej. Chcąc zająć czymś ręce, dokumentnie posprzątał mieszkanie. Gdy wszystko już błyszczało, czuł się niemalże zawiedziony. Zupełnie nie mógł znaleźć sobie miejsca. Gwałtownie podskoczył, gdy rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę! – zawołał po bułgarsku, domyślając się, że to Ewa.
Rzeczywiście, to była ona. Weszła dość nieśmiało i delikatnie zamknęła za sobą drzwi. Bystre oko Plamena zarejestrowało, że była szczuplejsza i bledsza niż zwykle. Ciemne, błyszczące oczy i włosy, które tak go urzekły były równie piękne jak kiedyś. Uwagi estety nie uszło również to, że ubrała się i uczesała bardzo starannie i elegancko.
- Wejdź i usiądź. – uśmiechnął się ciepło, chcąc uspokoić wylęknioną kobietę. – Nie musisz się mnie wstydzić czy bać, nic ci nie zrobię.
Ewa westchnęła głęboko, nerwowo splatając dłonie i nie patrząc na Konstantinova. Widać było, że trudno jej zebrać się w sobie i zacząć mówić.
- Wiemy, o czym mamy rozmawiać. – pospieszył jej z pomocą Plamen. – Przejdźmy od razu do rzeczy.
Ściągnęła usta, uparcie milcząc.
- Jesteś pewna, że masz rację? Przecież możesz się mylić. To się zdarzyło tylko raz...
- Raz wystarczył. – przerwała mu cicho. – Uwierz mi, nie mam powodów, by cię oszukiwać. Wiem o tym już od dawna i nie raz analizowałam całą sytuację.
Konstantinov westchnął ciężko. Słaba iskierka nadziei, jaka się w nim jeszcze tliła, bezlitośnie zgasła. Wiedział, że Ewa nigdy by go nie okłamała.
- Mogłaś powiedzieć mi wcześniej. – powiedział z lekkim wyrzutem.
- Bałam się, nie rozumiesz? – spojrzała na niego ze łzami w oczach. – Twojej reakcji, reakcji Nikolaya... nadal się zresztą boję.
- I teraz uznałaś, że powinienem wiedzieć?
- Mówiłam ci, miałam dosyć okłamywania cię. To było strasznie nie fair, wstydzę się tego.
Przed przyjściem żony swojego kumpla, Konstantinov solennie postanowił, że nie zrobi nic, co wykraczałoby poza granice koleżeństwa. Było to jednak dość kruche: spojrzał na Ewę z wdzięcznością i delikatnie objął.
- Zachowałaś się bardzo rozsądnie.
- Mniejsza z tym, nadal nie wiemy, co zrobić. – westchnęła.
- Posłuchaj. – Plamen postanowił działać energicznie, zgodnie ze swoim charakterem. – Nikomu o tym nie powiem, ty też nie. A jeśli Nikolay by się dowiedział... to nie dam ci nic złego zrobić. Dobrze?
Ewa odetchnęła, ale nie wyglądała na w pełni przekonaną.
- Znając mnie, pewnie mu to wykrzyczę w złości i wtedy... – urwała.
- Nie martw się na zapas. Będzie dobrze.
- Najwyżej Matej przestawi mi szczękę. – uśmiechnęła się lekko.
- Ciesz się, że nie wykastruje. Mnie może to spotkać. – Plamen ochoczo podchwycił wątek, rad z lekkiego odejścia od tematu.
Kobieta nieoczekiwanie zaczęła się śmiać. Śmiech odmienił jej twarz, cała pojaśniała i nabrała przyjemniejszego wyrazu.
- Muszę już iść. – podniosła się z fotela.
- Zostań, pada deszcz. Zostań...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anja
Administator
Administator



Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Legnica

PostWysłany: Nie 20:43, 25 Lis 2007    Temat postu:

-------
Anja czuła się po prostu podle po tym, jak potraktowała Arttu Lappi. Nie miała jednak odwagi podejść do niego i go przeprosić. Tak naprawdę bała się jednak, iż on potraktuje ją tak samo i znowu przez tydzień nie wyjdzie z pokoju wypłakując się na ramionach przyjaciółek. Dziewczyna postanowiła wysłać do Lappiego e - maila, w którym napisze o tym wszystkim, co teraz przeżywa oraz jak bardzo jest jej teraz ciężko, jak nie może znaleźć kogoś, kto tak naprawdę, na 100% ją zrozumie. Wiedziała, że to jedyny sposób, aby przeprosić chłopaka. Wiedziała, że nie może tak po prostu odpuścić. Nie tym razem, nie jeśli chodzi o Arttu.
-------
Następnego dnia dziewczyna przyszła do szkoły uśmiechnięta, chociaż niepewna. Nadal było jej ogromnie przykro z powodu wczorajszego incydentu z Arttu. Miała jednak nadzieję, że Lappi ją zrozumie, on jedyny zawsze potrafił wczuć się w jej sytuację, między innymi właśnie to kochała w nim najbardziej (uściślijmy: wciąż kocha). Czy się nie zawiedzie? Odpowiedź stała za rogiem. Dziewczyna postanowiła skrócić czas oczekiwania na odpowiedź Arttu Lappi, więc sama do niego pobiegła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
silva
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 12 Wrz 2007
Posty: 187
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:31, 25 Lis 2007    Temat postu:

no to kochana, sama musisz dokończyć Wink zaczęłaś Wink ...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
silva
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 12 Wrz 2007
Posty: 187
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 22:50, 25 Lis 2007    Temat postu:

Asia od kilku dni zastanawiała się nad dziwnym zachowaniem Sylwii w domu Anji. Kierując się w stronę klasy zobaczyła ją samotnie siedzącą na szkolnym korytarzu. Dziewczyna w ręku trzymała podręcznik i widać starała się uczyć. Podeszła do niej niezdecydowanie, wahając się czy nie przeszkodzi brunetce w kontemplacjach nad datami z kart obszernej historii świata. Dziewczyna zobaczyła ją i się uśmiechnęła przyjaźnie, ośmielając w ten sposób Joannę.
- Cześć. Co tam? – zapytała nieśmiało brunetka, zamykając książkę.
- Nie przeszkadzam? – na pytanie Asi, Sylwia zaprzeczyła głową – Ach w sumie to nic ciekawego. To raczej ja chciałam spytać co się... dzieje.
Sylwia była zdziwiona tym, że prawie nie znana jej osoba zauważa jej problemy, a raczej codzienny wyraz twarzy. Domyślała się, że dziewczyna ma ją na oku już od czasu pogawędki w domu Anji, i bała się, że po prostu otworzy się przed tą dziewczyną i wszystko jej powie.
- W sumie to jakoś daję radę...
- Chodzi o Arttu? – Asia była na siebie trochę zła, że nie pohamowała swojego języka przed wypowiedzeniem tego zdania. Ale co miała robić, jeżeli domyślała się od początku. Widziała jej wyraz twarzy, gdy Anja wspominała coś o tym, że chyba coś jeszcze czuje do Arttu, widziała zamglone od łez oczy, które wzbraniały się od wybuchu. A potem jeszcze zobaczyła tą walkę... Walkę, jaką dziewczyna staczała sama z sobą wewnątrz: serce kontra rozum. Dziwiła się, że dziewczyna, która zapewne wie ile znaczy dla Arttu i czuje do niego to samo, tak po prostu nie wykorzysta tego przeciw uczuciom niezdecydowanej Anji... Pogubionej Anji... Jaka była Anja? Nikt tego nie wiedział, razem z nią.
- Jesteś dobrym obserwatorem – zagadnęła po kilkunastosekundowej ciszy nieśmiało brunetka. Bała się już tego, że zaczyna się otwierać przed Asią, która wydawała jej się świetnym słuchaczem, którego tak bardzo szukała od pewnego czasu.
- Czasami zdarzają mi się przebłyski – Asia puściła do niej oczko. Uśmiechnęły się obydwie.
- Masz poniekąd rację. Coś łączy mnie i Arttu, ale ja już sobie z tym poradziłam...
- Jak? – dziewczyna znów chciała pluć sobie w buzię, za zbyt dużą gadatliwość, ale Sylwia najwyraźniej nie wydawała się być tym speszona.
- Odrzuciłam go... Powiedziałam, że to nie ma sensu, nie potrafiłabym być z nim, wiedząc, że nasz związek zrani kogoś.
- Cos ty najlepszego uczyniła? Wiesz jak on zapewne się teraz czuje, odrzuciła go już druga dziewczyna. To dla niego za dużo, nawet jeżeli jest się tak wielkim optymista jak on, nikt nie poradzi sobie z takim cierpieniem... Myślę, że powinnaś o tym porozmawiać z nim.
- Nie pomyślałam o tym, ale ja też nie chcę ranić Anji...
- Ona sobie z tym poradzi. A tak to będziecie cierpieć obydwoje plus ona... Bo Arttu raczej nie wróci do niej na razie. Faceci mają swój honor. Przebaczają, ale nie zapominają tak szybko.
Sylwia patrzyła Joannie głęboko w oczy. Zastanawiała się co ma robić... Bała się, że Anja przestanie mieć do niej zaufanie, i bała się tego, że straci miłość Arttu.
- A ty co byś zrobiła na moim miejscu? – spytała nieśmiało.
- Dziś powiem ci jedno, wiem na swoim przykładzie, że warto zaryzykować...
***
Niepewne kroki w stronę tego chłopaka, którego widok przyprawiał ją o dreszcze. Muśnięcie jego ramienia i ten wzrok wpatrzony w nią z takim upodobaniem, a zarazem zaskoczeniem:
- Sylwia? – pytanie głupio brzmiące, przecież to ona, ona we własnej osobie – Co tu robisz? – a teraz pytanie lekko zawadiackie, jakby chciał się z nią droczyć, choć wiedział jak jest odpowiedź:
- Ja do ciebie... – i wokół pomruki jego kolegów, jakiś cichy gwizd...
***
Asia wróciła do domu, w kuchni zastała mamę. Stała przy blacie i szykowała surówkę na obiad. Gdy zobaczyła swoją córkę, od razu odwróciła się do niej i ruchem ręki kazała jej usiąść:
- Kochanie musimy poważnie porozmawiać...
- Tak mamo – dziewczyna zaczęła niepewnie.
- Przychodzi ten moment, kiedy dziewczyna staje się kobietą. To zazwyczaj dzieje się za sprawą miłości. Masz już swoje lata, w sumie niedługo będziesz dorosła i myślę, że chociaż zawsze obawiałam się tej rozmowy to jednak przyszedł ten czas...
- Jaki czas mamo? – Asia patrzyła na rodzicielkę z ukosa, lekko zdezorientowana. Matka wyciągnęła jakieś zawiniątko i położył na stole.
- Tabletki? – spytała prawie, że głucho. – Tabletki anty... Mamo! Nie przesadzasz? - spojrzała na nią z wyrzutem. Mam nie wydawała się być tym aspektem podenerwowana. W Finlandii zaczyna się tą edukację już od małego, ale Joanna była tym zażenowana. Nie chciała tego słuchać. Wzięła tabletki i wyszła szybko z kuchni. W pokoju rzuciła nimi o stół. Co za idiotyzm na maksa! Czy ona myśli, że ja nie mam rozumu? – wnętrze Joanny od pewnego czasu bulgotało aż od gniewu.

Wieczorem dało się słyszeć śmiech... Gdybyś wszedł do jej pokoju, zobaczyłbyś ją z telefonem koło ucha i z pudełkiem tabletek w ręce...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
silva
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 12 Wrz 2007
Posty: 187
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:56, 29 Lis 2007    Temat postu:

Kartka z pamiętnika:

Przyzwyczaić się nie mogę, że cię mam
Choć na pamięć każdy fragment ciebie znam
To jak zmienić wszystko wokół w inny ślad
Czuję że tutaj dobrze będzie nam ...

Leżeliśmy obydwoje na kanapie. Dotykałam delikatnie jego klatkę piersiową każdym palcem pojedynczo, jakby chcąc zapamiętać każdy, najmniejszy skrawek jego ciała. Miał na sobie podkoszulkę, ale nie to było ważne, łączyło nas coś co było trudne do opisania. Włożył swój nos w moje włosy i całym sobą wciągał mój zapach. Zamknęłam oczy. Potem wziął moja twarz w swoje ręce i mocno pocałował w usta. Nie potrzeba było cokolwiek mówić, ta cisza była taka przyjemna.

Przyzwyczaić się nie mogę z dnia na dzień
Coraz mniej nie potrzebnych tracę łez
Tylko kilka z nich odnajdzie drogę gdy
Jesteś tutaj. Lecz to całkiem inny Ty!

- Sylwia, kocham cię! – szepnął, a ja miałam łzy w oczach. Powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy ranić ludzi wokół nas, i że nie będziemy razem. Jakoś to przetrzymamy...
- Arttu, ja ciebie też...

Teraz już wiem, że muszę wyjechać... Nie mogę patrzeć na niego, wiedząc, ze nie będzie mój.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
anja
Administator
Administator



Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Legnica

PostWysłany: Pią 10:03, 30 Lis 2007    Temat postu:

-------
Anja postanowiła poważnie porozmawiać z Arttu Lappi. Wiedziała, że obecny stan nie jest właściwy, dlatego postanowiła załatwić tę sprawę jak najszybciej. Napisała do chłopaka e - mail, gdyż sama nie miała odwagi przed nim stanąć.
"Hej Arttu!
Dawno nie rozmawialiśmy. Wiem, że to oczywiście jak zwykle moja wina. Napiszę najkrócej jak można to ująć, gdyż zbytnia zwłoka w tej sprawie nie jest potrzebna.
Świetnie zdajesz sobie sprawę, co nadal do Ciebie czuję. Właściwie nie wiem, czy nadal mnie kochasz czy też nie, ale bez względu na to, moje uczucia do Ciebie są niezmienne. Wiadomym mi jest również, że Sylwia nie może, z pewnych powodów dla mnie nieznanych, z Tobą być. Nie chcę pełnić roli złej dziewczyny stającej na drodze do szczęścia ani pocieszycielki, "deseru" po ukochanej.
Właśnie z tego względu chciałabym, abyś jasno oraz wyraźnie określił swoje stanowisko w tej sprawie. Wybacz, że piszę tak rzeczowo, ale inne słowa nie przychodzą mi teraz na myśl.
Sedecznie pozdrawiam.
Anja"
-------
Wysłane. Anji ulżyło. W końcu jest już po wszystkim. Reszta leży w gestii Arttu Lappi.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aino
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lidzbark Warmiński

PostWysłany: Nie 12:08, 02 Gru 2007    Temat postu:

Plamen obudził się nad ranem i niepewnie rozejrzał po pokoju. Ze zdumieniem dostrzegł Evę, śpiącą i przytuloną do jego ramienia. Szybko przypomniał sobie zdarzenia z poprzedniej nocy. Uśmiechnął się pod nosem i mocniej objął leżącą obok dziewczynę. Po chwili jednak zdał sobie sprawę z tego, że to, co zrobili, nie było specjalnie mądre…
-Już nie śpisz?- Eva, przeciągając się, spojrzała na Plamena.
-Nie…- powiedział cicho Konstantinov, do którego dopiero docierało to, co zrobili.
-Martwisz się czymś?- spytała, podnosząc się z łóżka.
„Nie, niczym się nie martwię” pomyślał chłopak. „Zastanawia mnie tylko to, jaki rodzaj tortur zastosuje Nikolay, gdy dowie się o tym wszystkim.”
-Wydaje mi się, że zachowaliśmy się szczeniacko- stwierdził po chwili, patrząc w oczy dziewczyny.- Nikolay nas zabij…
-Cśśś- Eva przyłożyła mu palec do ust. – Zasłużył na to.
-Ale… - próbował coś powiedzieć, ale dziewczyna zamknęła mu usta pocałunkiem.
- Nie ma żadnego ale- powiedziała zadziornie. Plamen uśmiechnął się. Taką Evę pamiętał. Młoda, zadziorną… taką samą, jak 15 lat temu…
Chwilę namiętności przerwał im dzwonek do drzwi. Konstantinov postanowił nie otwierać, ale przybysz nie dawał za wygraną, uparcie naciskając dzwonek.
-Cholera! – syknął Plamen. – Kogo tu niesie o tej porze?
Podszedł do drzwi i z przyzwyczajenia zerknął przez judasza. To, co zobaczył, przyprawiło go o dreszcze…
Po drugiej stronie drzwi stał Nikolay…
***
Arttu wstał godzinę wcześniej niż zwykle. Zegarek stojący w jego pokoju wskazywał dopiero szóstą rano, jednak chłopak nie czuł zmęczenia. Leniwie poczłapał do kuchni po śniadanie, po czym usiadł do komputera, na sam początek sprawdzając pocztę. „Masz jedną wiadomość od: Anja”.
-Co ona może chcieć?- powiedział pod nosem, przypominając sobie sytuację ze szkoły, kiedy to dziewczyna bezlitośnie go spławiła. Ciekawość jednak wygrała nad rozsądkiem. Otworzył wiadomość i zaczął ją czytać, a na jego twarzy widać było coraz większe zdziwienie.
"Hej Arttu!
Dawno nie rozmawialiśmy. Wiem, że to oczywiście jak zwykle moja wina. Napiszę najkrócej jak można to ująć, gdyż zbytnia zwłoka w tej sprawie nie jest potrzebna.
Świetnie zdajesz sobie sprawę, co nadal do Ciebie czuję. Właściwie nie wiem, czy nadal mnie kochasz czy też nie, ale bez względu na to, moje uczucia do Ciebie są niezmienne. Wiadomym mi jest również, że Sylwia nie może, z pewnych powodów dla mnie nieznanych, z Tobą być. Nie chcę pełnić roli złej dziewczyny stającej na drodze do szczęścia ani pocieszycielki, "deseru" po ukochanej.
Właśnie z tego względu chciałabym, abyś jasno oraz wyraźnie określił swoje stanowisko w tej sprawie. Wybacz, że piszę tak rzeczowo, ale inne słowa nie przychodzą mi teraz na myśl.
Serdecznie pozdrawiam.
Anja"
Nie wiedział, co robić. Do tej pory udawało mu się uniknąć rozmowy na ten temat. Czuł jednak, że tym razem powinien wszystko wyjaśnić. Ale co miał powiedzieć? Wszystko tak się pogmatwało. Sam nie wiedział, co czuje…
Spojrzał na zegarek, wskazujący godzinę siódmą. Postanowił, że wyjdzie dziś wcześniej. Musi sobie wszystko przemyśleć.
***
Karcia i Ville szli powoli w kierunku szkoły. Chłopak zaproponował jej pomoc w targaniu ciężkiego plecaka mówiąc, że nie chce, by się nadwerężała. Szedł więc z dwoma ciężkimi torbami na ramieniu obok lekko utykającej dziewczyny.
-Nie za ciężko ci?- Karolinie zrobiło się szkoda zgrabionego chłopaka, maszerującego dzielnie obok niej i starającego się dotrzymać jej kroku.
-Nie… nie martw się… dam sobie radę- wysapał, wyraźnie zmęczony i wyczerpany.
-Daj mi ten plecak, widzę, że ledwo żyjesz.
-Nie!- uśmiechnął się, gwałtownie się podnosząc.- Kto tu jest kontuzjowany, ja czy ty? A tak na marginesie… czyżbyś wątpiła w moją siłę? To, że jestem przeciętnej postury, nie znaczy, że…
-Dobrze, Ville, wierzę ci- roześmiała się dziewczyna.- Skoro chcesz nieść mój plecak… - mrugnęła do niego.- Tylko nie waż się potem mówić, że jestem nieczuła i każę ci wykonywać zadania dla strongmenów!
-Tak jest!- Larinto stanął na baczność, po chwili jednak zwijając się z bólu, gdy ego własny plecak zsunął się mu z ramienia i spadł mu na nogę.
-I kto tu jest kontuzjowany…- zaśmiała się Karcia, zabierając chłopakowi swój plecak.- Chodź, pomogę ci wstać…


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
karcia13511
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 417
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Prabuty

PostWysłany: Nie 18:17, 02 Gru 2007    Temat postu:

Plamen przekonał się, że ma wszelkie uprawnienia do pracy na stanowisku bułgarskiego wieszcza narodowego, czy młodszej Kasandry sztabowej. Wpadł w panikę, która trwała pełną minutę. Po upływie tego czasu przypomniał sobie, że jako niegdysiejsza gwiazda siatkówki, obdarzony jest darem trzeźwego myślenia. Uznając, że natręt może jeszcze poczekać, pobiegł do pokoju.
- Co się dzieje? – spytała zdumiona Ewa, unosząc się na łokciu.
- Nie uwierzysz, ale do drzwi dobija się twój mąż.
- Cholera! – jęknęła. – Tego tylko brakowało...
- Musimy szybko coś zrobić, bo Nikolay zaraz wywali mi drzwi, a ty nie masz na sobie nawet figowego listka.
Ewa nie odpowiedziała. Sięgnęła po koszulkę Plamena, która leżała najbliżej i wciągnęła ją przez głowę.
- Już mam! – wykrzyknęła radośnie.
- Bardzo zmyślne. – skomentował.
Kobieta nadal udawała, że jest wyjątkowo małomówna. Pozbierała rzeczy Konstantinova i wcisnęła mu je do rąk.
- Wrzuć to gdzieś, tak, żeby ich nie zauważył i biegnij otworzyć. Szybko.
Sama zajęła się ułożeniem swojego przyodziewku i pościeleniem łóżka. Miała szczęście, że była o wiele niższa i drobniejsza niż Plamen, przez co jego koszulka była na nią dużo za duża i zakryła to, co miała zakryć.
Plamen przełknął ślinę i bohatersko otworzył drzwi.
- Nikolay, do ciężkiej cholery, pogięło cię? – spytał poważnie, przyglądając się koledze tak, jakby ten uciekł z oddziału zamkniętego.
- Ewa mówiła, że wróci wieczorem, a nie zrobiła tego. Mam prawo do niepokoju. – odpowiedział Ivanov.
- Zapewniam cię, że Ewa jest cała i zdrowa. Nie musiałeś tu przyjeżdżać i dobijać się do mnie o... – wymownie spojrzał na zegarek - ...Piątej rano. To nie było mądre.
- Nikolay, czy ty czujesz się całkiem dobrze? – w drzwiach stanęła kobieta, wciąż odziana w ekstrawagancką Plamenową koszulkę.
- Możesz mi powiedzieć, czemu nie wróciłaś? – zaatakował ją rozeźlony mąż.
- Pogoda nie sprzyjała... Plamen, co tak mocno padało?
- Deszcz albo śnieg... nieważne.
- W każdym razie... – ciągnęła swobodnie Ewa. – Zupełnie nie przygotowałam się na to, że w Finlandii jest o wiele zimniej niż u nas. Dlatego nie wzięłam z domu czapki, rękawiczek, ani nawet parasolki. Plamen nie chciał żebym zamarzła, tudzież zaginęła w zamieci, więc zostałam u niego. Zadowolony?
- I nic się tu nie działo, hę? – Ivanov był podejrzliwy.
- Ach, chodzi ci o koszulkę? Po prostu nie wzięłam piżamy. – kobieta uśmiechnęła się słodko. – Szczoteczki do zębów też nie.
Plamen wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, a Ivanov zmarszczył brwi. Czuł, że ani Plamen, ani jego żona nie są z nim szczerzy i kpią sobie z niego w żywe oczy. Jednak nie miał dowodów, by o cokolwiek ich posądzać. To, co mówiła Ewa brzmiało rozsądnie i przekonująco.
- Mogłaś chociaż zadzwonić. – powiedział urażonym tonem.
- Kochanie, mam już trzydzieści pięć lat i umiem sobie poradzić. A teraz bądź tak uprzejmy i zaczekaj na mnie na zewnątrz, dobrze?
- Zaczekam tutaj.
- Słyszał? Poszoł won! – wrzasnęła nagle z irytacją i taka mocą, że Plamen spojrzał na nią z podziwem.
Nikolay już nic nie powiedział. Wyszedł, nie omieszkajac trzasnąć drzwiami.
- Cholerny zazdrośnik! – wybuchnęła Ewa chwilę później, trzęsącymi się ze złości rękoma zapinając guziki bluzki. – Niech ja go dorwę!
- „Pieprzony pedał.” – uzupełnił w myślach Plamen. Dodał głośno:
- Dzielna z ciebie dziewczyna.
***
- No, teraz oboje jesteśmy kontuzjowani. – zaśmiał się Ville. – Mimo wszystko ty bardziej.
- W końcu ja przejechałam się na chodniku, a tobie spadł na nogę przynajmniej pół tonowy plecak. – Karolina również była w doskonałym humorze. – Chodź, już, chodź, mój rycerzu.
- Dobrze, królewno, służę. – odparł nonszalancko.
Karolina uśmiechnęła się do niego. Uwielbiała spędzać czas z nim i z nim rozmawiać. Śmiali się i wygłupiali niczym rodzeństwo. Czasem Karolina myślała nawet, że Ville jest naprawdę przystojny i podziwiała go.
- „Ciekawe, czy ma dziewczynę...” – pomyślała. – „Pewnie tak.”
Nagle poczuła, że traci równowagę i wsparła się na ramieniu Larinto. Ktoś znienacka klepnął ją mocno w plecy.
- Ki czort? – wrzasnęła. Oczywiście po polsku, jak zawsze, gdy nie panowała nad nerwami.
- Mówiłaś coś? – usłyszała za sobą rozbawiony głos Joanny.
- Chcesz, żebym jeszcze gorszej kontuzji się nabawiła, kobieto? Nie mogłabym wtedy grać w siatkę!
- I znowu będzie uderzał cię piłką w ramach zemsty. Mrau, cóż za wizja.
- Idź ty. – odcięła się Karolina. Spojrzała na Ville przepraszająco.
- Nic się nie stało. – szepnął i nie wiadomo czemu spłonął rumieńcem.
***
Ewa wybiegła z mieszkania Plamena i wsiadła do samochodu. Urażony Nikolay nawet na nią nie patrzył.
- Poczekaj jeszcze chwilę, muszę zamienić słówko z Plamenem. - powiedział.
- Nie. - odparła zdecydowanie. - Tak ci się spieszyło, to teraz jedź.
- Mam czas.
- Nie ma mowy! Jedź i to juz! - rozdrażnienie w jej głosie czuło się na kilometr.
Ewa wpatrzyła sie w krajobraz za oknem, nie zwracając uwagi na męża. Ivanov postanowił zbadać sprawę. Zachowanie małżonki było na pewno dziwne: nigdy nie zwykła tak na niego krzyczeć i przy czymś się tak upierać.
- "Nie podoba mi się to." - pomyślał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aino
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 11 Wrz 2007
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Lidzbark Warmiński

PostWysłany: Nie 21:03, 02 Gru 2007    Temat postu:

Ach, ten Plamen Wink Ale "poszoł won" wymiata
Teraz pozostaje poczekać na Sylwię, bo póki co ja nie mam pomysłu, co napisać dalej Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
silva
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 12 Wrz 2007
Posty: 187
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 14:10, 03 Gru 2007    Temat postu:

Szedł powoli ważąc w myślach każde zdanie, które mógłby ewentualnie wypowiedzieć Anji. Przed oczami miał cały czas obraz Sylwii, w uszach słyszał jej delikatny głos:
- Arttu za dużo i za szybko między nami się wydarzyło. Może ty tylko zwykła euforia, spowodowana tym, że tak dobrze się dogadujemy. Może potęguje to też fakt, że obydwoje jesteśmy zrażeni naszymi ostatnimi związkami. Nie, proszę nie mów nic, nie może ranić ludzie wokół nas. Janne i Anja chcą zacząć od nowa, musimy dać im szansę... Nie, nie mam sensu dawać szansy naszemu związkowi, bo na pewno wypaliłby. Niech tak pozostanie jak się zaczęło. Tą naszą przyjaźń niech nie psuje uczucie, któremu poddaliśmy się przez jedną chwilę.
A potem pocałunek jej słodkich ust, który nigdy nie chciał przerywać. Ciepło jej ciała, oraz drżenie rąk. Widać było, że wiele kosztowało ją wypowiedzenie tych słów. Nie, nie miał do niej żalu. Wiedział, że to co powiedziała ma sens. Teraz już był pewien, że może dać Anji jeszcze jedną szansę. Wiedział też, ze zanim to nastąpi będzie musiało minąć trochę czasu, bo jak wiadomo czas leczy rany, a jego rany były naprawdę głębokie. Z daleka zobaczył roześmianych Ville i Karcię z Joanną.
***
Anja weszła do szkoły pełna nadziei. Dostała dzisiaj rano odpowiedź, że oczywiście mogą się spotkać i porozmawiać. Czuła w sobie trudne do opisania szczęście. Miała w sobie nowe siły witalne, których tak panicznie potrzebowała od pewnego czasu. Dzisiaj czuła, że może przenosić góry...
***
Sylwia nie poszła dzisiaj do szkoły. Musiała iść załatwić sprawy związane z jej wyjazdem do Polski. Była tym bardzo podniecona i od wczorajszego dnia nie mogła zmrużyć oka. Wreszcie zobaczy ojczyznę jej i jej mamy, oraz samą rodzicielkę, za którą czasami tęskniła do szaleństwa. Wchodząc do firmy ojca usłyszała dźwięk nadejścia nowej wiadomości.
„ Spotkajmy się – Janne „. W sumie nie miała co do stracenia. Janne może nie był dla niej tak ważny jak Arttu, ale czuła, że jest mu coś winna. Odpisała, że oczywiście, i że w tym samym miejscu co zawsze... I weszła do ogromnego szklanego budynku, który przywitał ją swoim ciepłem oraz pięknem świątecznych ozdób.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
karcia13511
Mistrz Świata
Mistrz Świata



Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 417
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Prabuty

PostWysłany: Pon 17:17, 03 Gru 2007    Temat postu:

Cytat:
Ale "poszoł won" wymiata

Po kilkunastu latach małżeństwa taki jest standard Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum poświęcone fińskim skokom narciarskim Strona Główna -> Fińska kadra Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23 ... 29, 30, 31  Następny
Strona 22 z 31

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin